Wrzesień okazał się prawdziwym sukcesem jeśli chodzi o zużycia. Postawiłam sobie za cel wykończenie resztek produktów, które długo zalegały mi w zapasach, ponieważ przeprowadzka zmusiła mnie do ograniczenia mojego obszernego zbioru wszelkiej maści pudełeczek, słoiczków i tubek z kosmetykami. O zużyciach z pierwszej połowy miesiąca pisałam TUTAJ, a były to:
- płyn micelarny Ziaja Med
- żel pod prysznic o zapachu mleczka kokosowego Marks & Spencer
- nawilżająco-odświeżający żel do mycia twarzy Be Beauty Hydro Effect
- sypki Puder Odbijający Światło od Vipery
- cukrowy peeling do ciała o zapachu pomarańczy i wanilii DAX Perfecta Spa
Przyszedł czas na część drugą, która wcale nie ustępuje pierwszej pod względem ilości zużytych kosmetyków :) Zapraszam więc do przeczytania krótkich recenzji specyfików, z którymi szczęśliwie pożegnałam się we wrześniu.
6. ODŻYWCZE MASŁO DO CIAŁA Z TRUSKAWKĄ JOANNA NATURIA
Masło Joanny kupiłam pod wpływem chwilowego zamroczenia obniżką jego ceny w supermarkecie. Kosztowało około 6 złotych, nie wiem jednak jaka jest jego cena regularna - napis "promocja" zrobił swoje :) Masełko o pojemności 250 g zamknięte jest w całkiem ładnym pudełku, które na myśl przywodzi kremowy deser truskawkowy (to też w dużym stopniu przyczyniło się do decyzji o zakupie). W środku jest bardzo różowo, ale tylko pod względem koloru - kosmetyk zalatuje chemiczną landrynką. Ma śliską, masłową konsystencję i dość dobrze rozprowadza się na skórze. Przy użyciu zbyt dużej ilości kosmetyk nie wykazuje chęci do współpracy i dość ciężko się wchłania. Nawilża średnio. Od razu po aplikacji skóra jest wygładzona i miękka, ale efekt znika po pierwszym prysznicu. Przy regularnym stosowaniu (co ostatnio robiłam z czystej chęci zużycia tego masła) efekty są mierne. Skład nienajgorszy (masło shea na drugim miejscu), ale znajdziemy w nim też takie "kwiatki" jak na przykład DMDM Hydantoina. Ot, zwykłe mazidło do ciała, bez rewelacji. Dodatkowo ten przesłodzony zapach całkowicie mnie do niego zniechęcił, pod koniec opakowania nie mogłam go już znieść. To było moje pierwsze masełko Joanny i na pewno ostatnie. Żegnam!
7. BAZA POD CIENIE VIRTUAL
Bardzo lubiłam tę bazę do momentu, w którym dane mi było wypróbować ten sam produkt z oferty marki Hean. Bez wahania zamieniłam Virtuala na nowy nabytek z jednego, prostego powodu - aplikacja tej bazy była koszmarna :) Wszystkie pewnie dobrze znacie bazę Virtuala i wiecie, że należy do kosmetyków twardych, o zbitej konsystencji. Ciężko było ją nałożyć nie naciągając przy tym zbytnio powieki, trzeba było ją rozgrzewać przez jakiś czas przed aplikacją (ja swój egzemplarz kiedyś nawet przypadkowo ugotowałam, jak już wspominałam przy okazji recenzji porównawczej z bazą Hean). Virtual bardzo dobrze radzi sobie z utrzymaniem cieni na miejscu, do jego właściwości nie mam żadnych zastrzeżeń, ale twardość bazy dosłownie uniemożliwiła mi jej używanie. Wyrzucam więc resztkę, która mi została i oddaję swoje powieki w "ręce" delikatniejszego kosmetyku.
8. SZAMPON NAWILŻAJĄCY ALTERRA Z GRANATEM I ALOESEM
Kupiłam go w szale naturalnej pielęgnacji włosów, jednak nie sprawdził się tak dobrze, jak tego oczekiwałam. Skład jest genialny, ale moje włosy nie podzielają chyba mojej fascynacji naturalnymi składnikami, bo szamponu Alterry nie polubiły. Kosmetyk przeznaczony jest do włosów suchych i zniszczonych - moje takie nie są, stąd pewnie problemy. Po użyciu Alterry włosy szybciej się przetłuszczały (po porannym myciu głowy już wieczorem wyglądały nieświeżo), były sianowate i straciły blask. W dodatku nie wiem czy to wina Alterry czy moja, ale w czasie, kiedy używałam tego szamponu, włosy zaczęły mi wypadać garściami i do tej pory nie mogę sobie z tym fantem dać rady. Sam szampon jest średnio wydajny, wygląda jak przezroczysty glut i z głośnym *ślurp* wciąga się z powrotem do butelki jeśli nie "odetniemy" go palcem od dozownika :) Do włosów przetłuszczających się nie polecam... Nie zamierzam jednak rezygnować z pielęgnacji włosów z Alterrą, wychodzę z założenia, że wybrany przeze mnie produkt po prostu nie był dobrze dobrany do potrzeb moich włosów. Następnym razem uważniej przeczytam napisy na butelce zanim kupię coś z tej linii kosmetyków :)
Bardzo się cieszę, że ten pan wreszcie wyniósł się z mojego zbioru kosmetycznego. Straszny śmierdziuch, mówię Wam, coś okropnego! Nigdy jeszcze nie miałam lakieru, który śmierdziałby aż tak fatalnie... Trzeba przyznać lakierowi Palette, że utrzymywał włosy w ryzach (głównie poprzez niemiłosierne ich sklejenie), ale używałam go z trudem i z wielką niechęcią, właśnie przez ten koszmarny zapach. Nigdy więcej go nie kupię! Skusiłam się na niego tylko dlatego, że był najtańszym produktem w swojej kategorii, jaki znalazłam na półce w leklerku. Skąpstwo mnie zgubiło... A lakier - nie dość, że śmierdzący - był trudny do wyczesania.
10. PŁYN DO PŁUKANIA JAMY USTNEJ COLGATE PLAX
Nie pamiętam jak nazywa się ta wersja - grunt, że ma czerwony kolor :) Bardzo lubię Plaxa - nie pali jak Listerine i nie ma dziwnego smaku jak płyn z biedronki. Używanie go to sama przyjemność. Płyn odświeża oddech i łagodzi podrażnienia dziąseł, które często funduję sobie operując szczoteczką zbyt energicznie. Kupuję go na promocjach, kiedy do dużej (500ml) butelki dołączony jest gratis w postaci 250ml. Wtedy naprawdę się opłaca.
11. SERUM ANTYCELLULITOWE PRZECIW NAWROTOM CELLULITU SLIM EXTREME 3D SPA OD EVELINE COSMETICS
Tego pana dostałam do testów jakiś czas temu i bardzo się polubiliśmy - jego recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Jak widać nie mogłam się z nim rozstać, stąd tuba pocięta na drobne kawałeczki - żeby ani odrobina zawartości się nie zmarnowała :)
12. TERMOAKTYWNE SERUM MODELUJĄCE SLIM EXTREME 3D SPA OD EVELINE COSMETICS
A tego pana sama sobie kupiłam. Mało tego - to już moje drugie opakowanie! Kosmetyk jest skuteczny, ale bardzo nieprzyjemny w użyciu ze względu na "delikatny efekt rozgrzewający", który okazał się być prawdziwym, piekielnym paleniem w tyłek :) Pisałam już o tym specyfiku TUTAJ i TU. Polecam wytrwałym i zdeterminowanym, bo to prawdziwy surwiwal ;)
13. MGIEŁKA WZMACNIAJĄCA DO WŁOSÓW RADICAL OD FARMONY
Ten kosmetyk z kolei plasuje się w ścisłej czołówce moich all-time favourites :) Mgiełka Radical bardzo poprawiła kondycję moich włosów, zużyłam już dwa opakowania tego cuda i przymierzam się do zakupu kolejnego. Często spryskuję nią włosy choćby po to, żeby móc je łatwiej rozczesać po umyciu. Pisałam o tej mgiełce TUTAJ. Jestem nią nieprzerwanie zachwycona!
14. SERUM MODELUJĄCE POŚLADKI SLIM EXTREME 3D SPA OD EVELINE COSMETICS
O ile produkty antycellulitowe Eveline spełniają moje oczekiwania, o tyle serum ujędrniające pośladki (a raczej "mające ujędrniać pośladki") okazało się totalnym niewypałem. Skład całkiem spoko, zapach ładny, konsystencja przyjemna, średnio szybkie tempo wchłaniania. Ale co z tego, jeśli serum nie spełniło swojego podstawowego zadania? Nie jestem głupia i nie liczyłam na spektakularny efekt puszap już po pierwszym użyciu, ale miałam cichą nadzieję na chociaż lekkie ujędrnienie skóry, a tu nic. Produkt zachowuje się jak przeciętny balsam do ciała - lekko nawilża, ale u mnie nie było nawet mowy o jakimkolwiek ujędrnianiu. Żegnam się więc z nim z nieskrywaną urazą - naprawdę chciałam zobaczyć ten cudowny efekt wygładzająco-ujędrniający, ale pomimo cierpliwego zużycia calutkiej tuby kosmetyku nie dane mi było odczuć żadnej poprawy.
15. ZMYWACZ DO PAZNOKCI NAILTY
Dobrze wszystkim znany zmywacz z biedronki u mnie sprawuje się świetnie. Od półtora roku nie kupuję innego. Zapach jest znośny, cudownego działania wymienionych na opakowaniu witamin nie zauważyłam, ale przynajmniej produkt dobrze usuwa lakier i nie niszczy płytki paznokciowej. A do tego kosztuje niecałe 4 złote. Nic, tylko kupować kolejne opakowania! :)
16. PEELING DO SKÓRY WRAŻLIWEJ SYNERGEN
Nie wiem kto jest odpowiedzialny za przeznaczenie tego kosmetyku do skóry wrażliwej, ale pojechał ostro - i to dosłownie, bo ten peeling to najostrzejszy zdzierak, jakiego kiedykolwiek używałam. Nawet peelingi do stóp nie są tak mocne! Do skóry wrażliwej więc nie polecam, do normalnej będzie odpowiedni, jeśli będziemy z nim uważać, bo za mocne tarcie nie jest dobre dla skóry twarzy. Sama więcej go nie kupię, wiem to na pewno. Skusiła mnie niska cena, ale poza tym nie byłam z niego zbytnio zadowolona.
17. MASECZKA OCZYSZCZAJĄCA Z BIEDRONKI + BRĄZOWA KREDKA DO OCZU, KTÓREJ MARKI NIE ZNAM, CZYLI... WYRZUTKI!
To moje wrześniowe wyrzutki. Maseczka co prawda się nie przeterminowała, ale już dawno minął jej termin przydatności do użycia (a tubka jeszcze prawie pełna). A kredka? To prawdopodobnie Miss Sporty, ale głowy nie dam - zestrugałam ją tak, że nie widać już nazwy :)
No i kto tu jest zużyciowym king-kongiem, co? ;)
Btw, za możliwość dodania dzisiejszego wpisu dziękuję nieświadomym nowym sąsiadom, którzy nie zabezpieczyli swojej sieci bezprzewodowej :)
14. SERUM MODELUJĄCE POŚLADKI SLIM EXTREME 3D SPA OD EVELINE COSMETICS
O ile produkty antycellulitowe Eveline spełniają moje oczekiwania, o tyle serum ujędrniające pośladki (a raczej "mające ujędrniać pośladki") okazało się totalnym niewypałem. Skład całkiem spoko, zapach ładny, konsystencja przyjemna, średnio szybkie tempo wchłaniania. Ale co z tego, jeśli serum nie spełniło swojego podstawowego zadania? Nie jestem głupia i nie liczyłam na spektakularny efekt puszap już po pierwszym użyciu, ale miałam cichą nadzieję na chociaż lekkie ujędrnienie skóry, a tu nic. Produkt zachowuje się jak przeciętny balsam do ciała - lekko nawilża, ale u mnie nie było nawet mowy o jakimkolwiek ujędrnianiu. Żegnam się więc z nim z nieskrywaną urazą - naprawdę chciałam zobaczyć ten cudowny efekt wygładzająco-ujędrniający, ale pomimo cierpliwego zużycia calutkiej tuby kosmetyku nie dane mi było odczuć żadnej poprawy.
15. ZMYWACZ DO PAZNOKCI NAILTY
Dobrze wszystkim znany zmywacz z biedronki u mnie sprawuje się świetnie. Od półtora roku nie kupuję innego. Zapach jest znośny, cudownego działania wymienionych na opakowaniu witamin nie zauważyłam, ale przynajmniej produkt dobrze usuwa lakier i nie niszczy płytki paznokciowej. A do tego kosztuje niecałe 4 złote. Nic, tylko kupować kolejne opakowania! :)
16. PEELING DO SKÓRY WRAŻLIWEJ SYNERGEN
Nie wiem kto jest odpowiedzialny za przeznaczenie tego kosmetyku do skóry wrażliwej, ale pojechał ostro - i to dosłownie, bo ten peeling to najostrzejszy zdzierak, jakiego kiedykolwiek używałam. Nawet peelingi do stóp nie są tak mocne! Do skóry wrażliwej więc nie polecam, do normalnej będzie odpowiedni, jeśli będziemy z nim uważać, bo za mocne tarcie nie jest dobre dla skóry twarzy. Sama więcej go nie kupię, wiem to na pewno. Skusiła mnie niska cena, ale poza tym nie byłam z niego zbytnio zadowolona.
17. MASECZKA OCZYSZCZAJĄCA Z BIEDRONKI + BRĄZOWA KREDKA DO OCZU, KTÓREJ MARKI NIE ZNAM, CZYLI... WYRZUTKI!
To moje wrześniowe wyrzutki. Maseczka co prawda się nie przeterminowała, ale już dawno minął jej termin przydatności do użycia (a tubka jeszcze prawie pełna). A kredka? To prawdopodobnie Miss Sporty, ale głowy nie dam - zestrugałam ją tak, że nie widać już nazwy :)
No i kto tu jest zużyciowym king-kongiem, co? ;)
Btw, za możliwość dodania dzisiejszego wpisu dziękuję nieświadomym nowym sąsiadom, którzy nie zabezpieczyli swojej sieci bezprzewodowej :)














wow :D
OdpowiedzUsuńSpore zużycia!
OdpowiedzUsuńMistrzyni zużywania! :D
OdpowiedzUsuńPo tym poście nasunął mi się jeden wniosek - tanie kosmetyki się raczej u Ciebie nie sprawdzają, co znaczy, że powinnaś walczyć z hasłem "promocja" ;)
Btw. ludzie bardzo często nie zabezpieczają wi-fi z czystego lenistwa, ale dzięki temu inni korzystają ;)
Super zużycia chciałabym się sama zmotywować do zużywania ale strasznie mi ciężko
OdpowiedzUsuńmi jakoś antycellulity od eveline średnio pomagały, choć ten pomarańczowy chyba jest najlepszy z nich wszystkich. zachwytów nad zmywaczem z biedronki nie podzielam, za to w pełni podpisuję się pod mgiełką radical, którą opisywałam też u siebie. a z tej serii alterry używam właśnie maski do włosów ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Ostatnio szłam z zamiarem kupienia tego masła z Joanny, ale po Twoim poście widzę że dobrze zrobiłam kupując ten z Perfecty ;)
OdpowiedzUsuńPowiedz mi jedno, Czy to masło truskawkowe pachnie tak jak truskawkowe masło z Avonu? ;>
jestem w szoku, jak można tyle zużyć w ciągu jednego miesiąca?! ;-D
OdpowiedzUsuńRównież przyłączam się do podziękowań dla sąsiadów. Ach, gdyby nie oni. Lubię Twój blog i lekkość tekstu :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBaza Virtual jest okropna pod względem wyjmowania jej to fakt ale jakoś sobie radzę i używam jej bo bardzo dobrze mi się sprawdza.
OdpowiedzUsuńFajnie, że dodałaś nowy post :) Pozdrowienia dla sąsiadów :P
Niezłe zużycie!! Podziwiam. Ja tego serum z eveline pomarańczowego nie mogę zmęczyć.. nie jestem osobą, która regularnie się balsamuje. A tym bardziej, że teraz się zimno robi w nocy i nie mam ochoty się dodatkowo chłodzić.. Brr..
OdpowiedzUsuńZgodzę się z Tobą, że baza Virtuala jest nieznośna przy aplikacji, rzadko jej używam i chyba nigdy nie uda mi się jej skończyć.
Super.
OdpowiedzUsuńJa jakoś nigdy niczego nie zużywam do końca :( (poza specjalistycznym płynem do płukania ust i bazą pod cienie udpp)
Dużo zużyć i bardzo fajnie, że dodałaś krótkie recenzje :)
OdpowiedzUsuńZgadzam się w 100% co do peelingu z Rossmanna. Mój zalega na półce, niedawno sięgnęłam po niego i przeraził mnie skład. Więc może zużyję na nogi..
A zmywacz z biedrony używam, i lubię! :)
sporo zużyć ;)
OdpowiedzUsuńPodziwiam tak duże zużycia, szczególnie mazideł do ciała. Ja mam kilka i nie mogę się zebrać żeby ich wykończyć. Masz jakiś sekret jak się ich pozbyć ;) bądź jak nabrać regularności w mazianiu się?
OdpowiedzUsuńBuziak.
Pamiętam, że gdy używałam odżywki do włosów z Farmony - to strasznie na nią narzekałam, bo sklejała mi włosy - ale może coś źle robiłam. Jeśli chodzi o bazę z Joko - to mam podobne zdanie, coś strasznego, toporna i oporna. Podziwiam samodyscyplinę :) Mnie bardzo ciężko wprowadzić do życia "projekt denko". Zawsze jest jakieś ALE :)
OdpowiedzUsuńco do szamponu alterry to muszę przyznać, że zgadzam się z Tobą w 100%! wielkie rozczarowanie, niby cudowny, naturalny szampon bez sls, a przez niego zaczęły mi wypadać włosy garściami jak nigdy w życiu!! do tego jest b.mało wydajny i konsystencja to jeden wielki glut i moje włosy wyglądają okropnie po nim, są wysuszone i 'szopowate' :( stosowałam wszystkie dostępne rodzaje tych szamponów alterry i różnią się tylko ZAPACHEM - jedyny plus tego szajsu...
OdpowiedzUsuńTwoja recenzja skusiła mnie do zakupu serum z eveline, muszę lecieć do sklepu! :)
pozdrawiam!
Noo dooobra, zostałaś oficjalnie mianowana królową zużyć września :D
OdpowiedzUsuńWow, faktycznie ogromna porcja zużyć ;) Gratuluję, u mnie też by się coś takiego przydało :P
OdpowiedzUsuńbardzo dużo zużyć, brawo! ile miejsca się zwolniło :D
OdpowiedzUsuńMgiełka z radicala jest świetna!
OdpowiedzUsuńI podziwiam determinacje w uzywaniu, sama mam z tym wielki problem i nie umiem wyrobic sobie nawyków:)Pozdrawiam!
Wow! Ile tych zużyć! :D Masełkiem z Joanny jestem zachwycona. Na jesienną ten chemiczny, landrynkowy zapach jest idealny ;)
OdpowiedzUsuń*jesienną chandrę ;)
OdpowiedzUsuńNo niezły rezultat ;) Też ostatnio postanowiłam, że będę zużywac kosmetyki i jak na razie udaję się ;) Jeśli chodzi o to pomarańczowe serum antycelulitowe z Eveline to jestem z niego zadowolona ;) używam go codziennie i też mi się już kończy.
OdpowiedzUsuńGratuluję ilości zużyć :) ja ze swoją bazą Virual również się pożegnałam ;)
OdpowiedzUsuńCo za zużycia! WOW :D
OdpowiedzUsuńJuż któryś raz czytam, że po szamponach Alterry garściami lecą włosy. Miałam na nie ogromną ochotę, ale przy moich cienkich włosiskach nie ma bata, nie kupię...
Fajnie, że piszesz o Plaxie, kupię mężowi, który również lubi szorować (!) zęby , ścierając wszystko przy okazji :P
Wow niezłę zużycia!
OdpowiedzUsuńDuże zużycia
OdpowiedzUsuńPoszalałaś z tymi zużyciami :)
OdpowiedzUsuńGratuluję wytrwałości, ja dopiero zaczynam :)
OdpowiedzUsuńa ja myślałam, że dużo zużyłam :)
OdpowiedzUsuńsporo tego..gratuluję wytrwałości :)
OdpowiedzUsuńmi szampon alterry, o którym piszesz podszedł ale tylko w połączeniu z odżywką z tej samej serii, wtedy efekty były naprawdę wow :) jednak z racji na nieprzyjemne doświadczenia z samą Alterrą (niby tylko jednym produktem, ale to wystarczy :P) szampon i odżywka poszły w odstawkę i teraz znowu katuję włosy SLSami i jakoś żyją :)
Woooow, gratuluję takiej ilości zużyć! Też bym tak chciała :P
OdpowiedzUsuńNom, uzbierało Ci się tego sporo :)
OdpowiedzUsuńgratulacje Denkowa Królowo ;)
OdpowiedzUsuńOlu, szampony do włosów suchych już tak mają, że je nieco obciążają :D. Ale za to swoją recenzją mnie zachęciłaś do jego zakupu bo ja z kolei mam małe sianko na głowie :P.
OdpowiedzUsuńMasakra : Ale zużyć :)
OdpowiedzUsuńSama mam baze Virtuala,ale nie wiem czy zamienić ją na baze HEAN. Spotykam się różnymi opiniami, niektórzy twierdzą,że baza Hean nie jest tak trwała jak ta z Virtuala
bardzo dużo produktów i świetnie je opisałaś! wyczerpująca opinia niektórych z nich zachęca do kupna:) pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńojojoj sporo tego :) baza z Virtual jest świetna ale jej konsystencja mnie czasem dobija ;)
OdpowiedzUsuńRzeczywiście dużo Ci tego poszło :D Fajnych masz sąsiadów xD
OdpowiedzUsuńzmywacz Nailty- fuj fuj fuj! nie wierzyłam, że może mi zniszczyć paznokcie, ale skoro w jednym momencie po jakimś czasie jego używania nagle ot tak rozdwoiło mi się 6 paznokci co zdarzało mi się dosyć rzadko i głównie np. po intensywnym sprzątaniu to nie ma bata, żeby to nie była jego wina. precz!
OdpowiedzUsuńNiezłe zużycie :) Kilka kosmetyków znam i podzielam Twoje opinie o bazie Joko, mgiełce Radical i zmywaczu z Biedronki :)
OdpowiedzUsuńPrzypomniałaś mi o kilku produktach, które małam kupić ^^ a sama bym się zabrała za zużywanie, bo mi się już wszystko wysypuje z szaf :/ :)
OdpowiedzUsuńJak fajnie, że jednak pojawiła się notka. :) Jakoś niedawno zostawiłaś mi komentarz "królowa zużyć" i muszę się teraz odwdzięczyć tym samym. :D Kłaniam się. :D
OdpowiedzUsuńojej cały kosz na śmieci można zapełnić :D
OdpowiedzUsuńrozpisałaś się i fajnie bo uwielbiam czytać opinie po zużyciach :)
szamponów Alterra to i moje włosy nie lubią są po nich suche, Eveline serum uwielbiam i ciągle kupuję nowe, na masło miałam chęć ale po tym co napisałaś już nie, a zmywacz jest rewelacyjny, masę butelek już zużyłam :)
dużo tych zużyć . ♥
OdpowiedzUsuńTacy sąsiedzi to skarb :) A zużycia robią wrażenie, gratuluję :)
OdpowiedzUsuńa ja mam wlosy przetluszczajace sie i nie zauwazylam zeby ten z altery przetluszczal je jeszcze bardziej . no ale wlosy to wlosy :)))
OdpowiedzUsuńp.s. napisz mi czy moj "pracodawca" doslal Ci plik faktur?
Ale dużo :)
OdpowiedzUsuńBardzo mnie wkurza ta baza z virtuala.
A wiesz...to TERMOAKTYWNE SERUM MODELUJĄCE SLIM EXTREME 3D, mnie pali jedynie jak wyjdę z ciepłej kąpieli. Kiedy smaruję się nim, załóżmy rano, to nic nie czuję.
OdpowiedzUsuńSkładam Ci hołd o Wielki King-Kongu:)
OdpowiedzUsuń