Opowiem
Wam dziś o strasznym bublisku, od którego polecam trzymać się z daleka, a
będzie to wysuszacz lakieru do paznokci od Wibo – Mr Doctor. Być może miałyście
już z tym wątpliwej jakości specyfikiem do czynienia, w końcu to taniocha,
która w dodatku jest powszechnie dostępna. Jednak w tym przypadku tanie
zdecydowanie nie znaczy dobre. Co takiego jest w Panu Doktorze, że wzbudza we
mnie aż taką odrazę? Zapraszam do lektury.
Wysuszacz
Mr Doctor kupiłam spontanicznie – do tej pory zdarzyło mi się używać takiego
dziwaka tylko raz (z My Secret), nie byłam jakoś szalenie zadowolona, ale
tamten wysuszacz robił przynajmniej co trzeba… czego nie można powiedzieć o
tym. Mr Doctor zamknięty jest w małej szklanej buteleczce o pojemności 10 ml,
wyposażonej dodatkowo w atomizer (zamiast standardowego zakraplacza). W
pierwszym lepszym Rossmannie dostaniemy go za około 5 zł. Problemy zaczynają
się, kiedy trzeba go wreszcie użyć. Instrukcja na opakowaniu głosi, że
pomalowane paznokcie należy spryskiwać z odległości 20 cm, unikając przy tym
spryskiwania skórek. I tu pytam się – jak niby miałabym to zrobić? Jedno
pryśnięcie wywala z buteleczki chmurę tłustych kropelek, które osiadają
dosłownie wszędzie, a skórki są ostatnią rzeczą, jaką są w stanie ominąć…
Oczywiście można naciskać atomizer słabiej, ale wtedy buteleczka siknie grubym
strumieniem płynu w dość nieokreślonym kierunku, bo – trzeba Wam wiedzieć – ten
konkretny atomizer ma tendencję do zbaczania z oczekiwanej przez nas drogi. Nie
muszę chyba wspominać, jakie to irytujące? Jak już wiecie sam płyn jest tłusty
– rozpylając go z przepisowej odległości osiągamy efekt nie tylko tłustych
paznokci, ale także dłoni i w zasadzie całych rąk, aż po łokcie. Wrrr. Wysycha
wolno, a razem z nim wolno wysychają paznokcie. Nie było jeszcze sytuacji,
żebym po spryskaniu pazurków Panem Doktorem nie odbiła sobie na nich czegoś.
Prawda jest taka, że nie widzę dosłownie żadnych efektów stosowania wysuszacza
Wibo – ten kosmetyk zwyczajnie nie działa. Mało tego – jest koszmarnie
niewydajny. Zgadnijcie na ile razy wystarczyła mi cała buteleczka! Dokładnie 5.
Śmiech na sali. Co to za specyfik, który kończy się jeszcze zanim na dobre
przyzwyczaimy się do jego używania? Porażka na całej linii. Wiecie co? Jeśli
jesteście na zakupach i chcecie wydać 5 złotych na to badziewie, to już lepiej
kupić sobie małą kawę na wynos, przynajmniej będziecie miały jakąś przyjemność
z tych śmiesznych pieniędzy :)
Polecam ten kosmetyk…
omijać szerokim łukiem!

Ostatnio czytałam dobra opinię na jego temat, ale dzięki twojej już na pewno go nie kupię.
OdpowiedzUsuńhehe, ale nazwę ma genialną :)
OdpowiedzUsuńhaha jestem strasznie niecierpliwa przy malowaniu paznokci gdybym go użyła i czekała jeszcze dłużej to wylądowałby od razu w koszu ;)
OdpowiedzUsuńbuteleczka na 5 razy?? śmiech na sali ... pan doktor się nie spisał ;)
OdpowiedzUsuńZgadzam się 100%! Omijać szerokim łukiem, a najlepiej nawet nie omijać tylko spieprz.ć gdzie pieprz rośnie!
OdpowiedzUsuńJa nie wierze w takie przyśpieszacze wysychania, moze to i lepiej, zawsze to pare złotych w portfelu zostaje
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńno to ładnie, psika tłustą chmurką i nie powinno miec kontaktu ze skórkami? dobre sobie, moze chodzi o to aby obijać krople? Ojj dobrze, że napisałaś i ostrzegłaś, a równocześnie mnie rozśmieszył ten Doktorek :D
OdpowiedzUsuńomijać krople* :D
OdpowiedzUsuńWłaśnie niedawno kupiłam sobie Pana Doktora i odnośnie informacji na opakowanie wpadłam w podobną konsternację jak Ty. Nie rozumiem, nie wiem - kto to w ogóle napisał?
OdpowiedzUsuńSpryskałam nim paznokcie dopiero raz. Malowałam je oczywiście tuż przed wyjściem i niestety wszystkie paznokcie jednej dłoni mi się poodbijały. Jednak druga pozostała nietknięta. Szybko wysuszył wierzchnią warstwę, ale to tylko robi dodatkową zmyłę, bo wydaje się, że możesz np. spokojnie ubrać kurtkę, a tu lipa!
Co do tłustości - rozpylałam go podstawiwszy pod dłoń kartkę, która oczywiście zaraz zrobiła się masakrycznie tłusta, ale ku memu zdziwieniu po paru godzinach cały tłuszcz jakby wyparował... O_o Generalnie też wolę mySecret i tego raczej się będę trzymać.
a to dobre z tym psikaniem z pominięciem skórek, jakaś wyższa szkoła jazdy :D
OdpowiedzUsuńdzięki za przestrogę :) pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńnazwa jest śmieszna
OdpowiedzUsuńo masakra, 10 ml na 5 użyć i ta nazwa też trochę ni z gruchy, ni z pietruchy.
OdpowiedzUsuńJa polecam wysuszacz w normalnej formie lakieru do paznokci, posiadam taki właśnie z firmy i-nails, nie jest ona znana, ale ten wysuszacz jest świetny, a kosztuje tylko 8 zł, za 15 ml produktu. wystarczy na pomalowane paznokcie nałożyć warstewke wysuszacza i voilà mamy piękne paznokcie :)
Bubel! Bedziemy omijać:) Mialam wysuszacz z My Secret i dla mnie tez był mocno taki sobie:)
OdpowiedzUsuńDlatego ja polecam zdecydowanie ten z La Rosy... Kosztuje co prawda tyle, co dwa te i pięć złotych, ale przynajmniej po pięciu użyciach w ogóle nie widać zużycia :D. No i naprawdę spełnia swoje zadane ;).
OdpowiedzUsuńten pan doktor pewnie dyplom kupił na targu ;)
OdpowiedzUsuńnie wiedziałam, że wibo ma wysuszacz.... dzięki za recenzję, świetnie się ją czytało (współpracownik dziwnie się na mnie patrzył, kiedy co sekundę zaczynalam się zaśmiewać) i za ostrzeżenie przed bublem wszechczasów :)
OdpowiedzUsuńPodobne właściwości ma niestety wysuszacz z Avonu ;)
OdpowiedzUsuńKurcze, a chciałam w niego zainwestować, bo ostatnio czytałam o nim kilka dobrych recenzji.. teraz już nie wiem co zrobić :(
OdpowiedzUsuńkręciłam się ostatnio koło niego, po Twojej recenzji raczej się na niego nie skuszę ;) a z firmy Lovely/Wibo uwielbiam odżywki do paznokci, zwłaszcza Diamentową siłę :))
OdpowiedzUsuńBrrr, będę omijać!
OdpowiedzUsuńomijamy ;)
OdpowiedzUsuńheheh, bardzo zabawna lektura o Panie Doktorze ;d nie dobry taki! Ja mam wysuszać z essence i polecam bo jak dotychczas spełnia swoje zadanie ;))
OdpowiedzUsuńeh ten doktorek :D
OdpowiedzUsuńTo ja już wolę sobie kupić lakier Wibo... Dzięki za ostrzeżenie.
OdpowiedzUsuńdziękuje za recenzję;) Będę omijała go z daleka:)
OdpowiedzUsuńa pamiętam jak go zauważyłam w szafie wibo... i już miał lądować w moim koszyku... jednak kobieca intuicja mnie powstrzymała..i dobrze :)
OdpowiedzUsuńDzięki za ostrzeżenie :)
OdpowiedzUsuńTo rzeźnik a nie doktor ;)
OdpowiedzUsuńdla mnie najlepszy jest z Avon'u. ; ))
OdpowiedzUsuńNi to wibo dało plamę ja mam taki bajerek z Bell i jest ok słyszłam ze z essence jest również fajny:)
OdpowiedzUsuńpolecam wysuszacz z Inglota:)
OdpowiedzUsuńa ja nigdy nie uzywalam wysuszacza i dzieki za recenzje - wole poszukac na ibeju mozesz czegos:)
OdpowiedzUsuńTeż miałam to cudo, skończyło w koszu na śmieci :)
OdpowiedzUsuńmiałam ten wysuszacz i mogę potwierdzić, że to bubel
OdpowiedzUsuńi ja się przyłaczam do negatywnych opinii na temat tego produktu :)
OdpowiedzUsuńhahaha... no nie wiem jak można omijać skórki. Taśmę kleić? Bez przesady.
OdpowiedzUsuń