Z produktami Yves Rocher nie miałam za wiele do czynienia - zawsze skutecznie odstraszały mnie ich ceny, jednak przy okazji promocji na grouponie skusiłam się na dwa vouchery do YR i jednym z kosmetyków, w które "zainwestowałam", był szampon oczyszczający Purete Clean. Szczerze mówiąc wiązałam z nim spore nadzieje. Jak wyszło? Przeczytacie o tym już za moment! :)
Purete Clean to szampon pokrzywowy. Producent chwali się, że kosmetyk zawiera wyciąg z pokrzywy z upraw ekologicznych. Ponadto podkreśla, że szampon nie zawiera silikonów ani parabenów, a baza myjąca w nim zawarta to nie pospolity SLS czy SLES, a substancja pochodzenia roślinnego. Brzmi dobrze, prawda? Już po takim opisie zapragnęłam używać szamponu YR codziennie!
Butelkę o pojemności 200 ml możemy kupić w salonach Yves Rocher (bądź za pośrednictwem konsultantki) w cenie około 12 złotych. Czy to dużo? Myślę, że jednak sporo jak za taki kosmetyk. W jego składzie bowiem nie znajdziemy cudów: roślinna baza myjąca, jak to określa producent, to sól amonowa siarczanu alkoholu laurylowego, która również może powodować podrażnienia i jest niewiele delikatniejsza od SLES. Co prawda formuła szamponu rzeczywiście nie zawiera parabenów ani silikonów, ale szampon o podobnych właściwościach możemy kupić już za około 3 czy 4 złote. Poza tym Purete Clean zawiera alkohol, który może wysuszać skórę głowy. Ekstraktu z pokrzywy można się doszukać na samym końcu składu.
![]() |
| skład INCI szamponu Purete Clean |
Jeśli mowa o właściwościach oczyszczających szamponu, to... owszem, tutaj kosmetyk się sprawdza. Oczyszcza i odświeża włosy. Niestety ma skłonność do ich plątania, więc po każdym myciu głowy nie ominie nas nałożenie odżywki.
Mam totalnie mieszane uczucia co do szamponu Yves Rocher. Z jednej strony spełniał swoje zadanie, z drugiej jednak strony jego skład nie wyróżniał się niczym szczególnym, a zapach (o którym jeszcze nie zdążyłam wspomnieć) odstraszał z całą swoją mocą przy każdej próbie umycia głowy Purete Clean. Tutaj zdania są podzielone: niektórzy twierdzą, że zapach jest piękny, ostry i ziołowy, innych (i do tych właśnie należę ja) po prostu drażni. Według mnie szampon YR nie pachnie pokrzywą, nie pachnie nawet żadnymi innymi ziołami - jedyne, co tam czuję, to łuskany słonecznik, jaki można kupić w marketach w foliowych torebkach. Fuj. Nienawidzę łuskanego słonecznika i każdy dzień z szamponem Purete Clean boleśnie mi o tym przypominał. A Wam z czym kojarzy się ten zapach?
Generalnie gdyby Purete Clean był tańszy (o wiele tańszy!), miał inny zapach i nie zawierał alkoholu, chętnie skusiłabym się na ponowny jego zakup. Jak na razie mogę o tym tylko pomarzyć, dlatego zostanę przy swojej ukochanej Barwie Ziołowej (z płynną keratyną - love love love!) za... 2,75 zł ;)



Zapach kojarzy mi się z suszoną pokrzywą, jednak nie taką ekspresową z torebki a zrywaną na łące i wysuszoną ;)
OdpowiedzUsuńDla mnie to ulubiniec i nareszcie jakiś szampon który powoduje, że włosy cały dzień są świeże, chociaż zaciekawiłaś mnie tą Barwą, poszukam przy njbliższej okazji ;)
Nie znam, nie orientuje się, dlatego dziękuję za posta :)
OdpowiedzUsuńGdzie kupujesz szampony Barwy? :>
OdpowiedzUsuńz yves rocher mialam tylko balsamy,ktore uwielbiam:)
OdpowiedzUsuńJa miałam z YR tylko szampon z owsem i do tego odżywkę i byłam bardzo zadowolona, naprawdę.
OdpowiedzUsuńSkusiłam się wreszcie na polecane przez Ciebie perfumy z najniższej półki z Rossamanna. I umieram dosłownie z zachwytu! Przypominają mi początki liceum, miałam kiedyś podobny zapach. Dzięki! :*
zastanawiałam się nad kupnem szamponu z YR jednak nigdy nie mogłam wybrać i chyba dobrze.
OdpowiedzUsuńteż używam Barwy :)
Szczerze wyglada to jak dobry chwyt marketingowy tutaj cuda ahy i ochhy a tak naprawde nic specjalnego
OdpowiedzUsuńFaktycznie bez szału, są szampony ziołowe, gdzie te ziołowe ekstrakty są o wiele, wiele wyżej. No i kosztują grosze ;-)
OdpowiedzUsuńTeż nie kupiłabym za tą cenę :)
OdpowiedzUsuńLubię te szampony z tej serii, ale dość szybko się kończą... A stosunek pojemności do ceny nie jest zbyt korzystny.
OdpowiedzUsuń12 złotych? jakoś zawsze myślałam, ze tam jest dużo drożej i nie wchodziłam nawet to ich sklepu, ale może w końcu się przełamię;D
OdpowiedzUsuń