Kiedy ostatnio pokazywałam Wam swoje zakupy, prosiłyście mnie, żebym jak najszybciej zrecenzowała maski Noni Care - byłyście ich tak samo ciekawe, jak ja :) Na pierwszy ogień poszła więc przeciwzmarszczkowa maseczka regenerująca Deluxe. Maski Noni Care już od samego początku wzbudziły we mnie ciekawość, gdyż są to... produkty polskie! I chociaż owoców noni próżno szukać w polskich sadach, produkcja jest jak najbardziej rodzima (pozdrawiamy Końskowolę!). Nie wiem jak jest z innymi specyfikami Pulanny (bo tak nazywa się firma produkująca kosmetyki Noni Care), ale skład masek jest prawie całkowicie naturalny! Wow!
Zacznijmy jednak od niezbędnych szczegółów: maski Noni Care są do nabycia w Rossmannach, w cenie 2.99 zł za saszetkę zawierającą 11 ml produktu. Zużyłam tę ilość w dwóch podejściach, ale spokojnie wystarczyłaby mi na trzy razy.Do tej pory zetknęłam się z dwiema wersjami: z maską głęboko oczyszczającą Garden of Eden i maską przeciwzmarszczkowo-regenerującą Deluxe, której to dotyczy dzisiejsza recenzja.
Producent tak opisuje wersję Deluxe:
"Maseczka w formie kremu przeznaczona do regeneracji i odżywienia skóry twarzy i szyi. Dzięki wysokiej zawartości naturalnych ekstraktów z owoców noni, acai, daktyli i granatów bogatych w witaminy (A, B1, B2, C), mikroelementy, polisacharydy i flawonoidy maseczka daje spektakularny efekt wygładzenia i rewitalizacji. Zawarte w ekstraktach owocowych alfa-hydroksykwasy (AHA) działają delikatnie złuszczająco i nawilżająco. Maseczkę można pozostawić na skórze bez zmywania (np. na noc), co pogłębi i przyspieszy efekty działania."
Za pierwszym razem trzymałam maskę na twarzy przez około 45 minut - czekałam aż się wchłonie. I rzeczywiście, po upływie tego czasu prawie zniknęła z mojej buzi. Resztę wmasowałam w skórę jak krem, a na końcu wytarłam wacikiem. Za drugim razem nałożyłam ją na pół godziny, ale warstwa kosmetyku była znacznie grubsza, więc nie wchłonął się całkowicie. Do tego nie wiem co stało się za drugim razem, ponieważ przy pierwszym podejściu wszystko było w porządku, ale maseczka... mnie poparzyła. Przy obu aplikacjach skóra odrobinę piekła, ale to, co stało się przy drugiej... Zrobiłam się dosłownie buraczkowa! Dobrze, że po paru godzinach to cholerstwo zeszło, bo bałam się, że następnego dnia pójdę taka bordowa do pracy...
Za pierwszym razem efekt stosowania maski Deluxe bardzo mi się podobał - skóra była wygładzona, naprężona i naprawdę nawilżona. Miałam jedynie lekko zaczerwienione policzki, co stwarzało wrażenie zdrowego wyglądu. Za drugim razem skóra również była gładka, ale zrobiła się bardzo wrażliwa na dotyk, a cała moja twarz poczerwieniała. Wiem, że to nie wina udanej współpracy piecyka gazowego i centralnego ogrzewania, bo skóra była czerwona dokładnie w tych miejscach, w których nałożona była maska. Nie wiem co się stało. Czytałam kiedyś, że kilka z Was miało podobne przejścia z maskami Alterry - to możliwe, żeby naturalny skład zrobił mi aż taką krzywdę?
A jeśli już jesteśmy przy składzie, oto on:
INCI: Aqua, Cocos Nucifera Oil, Glycerin, Caprylic / Capric Triglyceride, Phoenix Dactylifera Fruit Extract, Lanolin, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate, Morinda Citrifolia Fruit Extract, Cera Alba, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Butyrospermum Parkii Butter Extract, Cetyl Alcohol, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Punica Granatum Fruit Extract, Magnifera Indica Fruit Extract, Serenoa Serrulata Fruit Extract, Squalane, Benzyl Alcohol**, Xanthan Gum, Tocopheryl Acetate, Sodium Benzoate**, Lactic Acid, Potassium Sorbate**, Ascorbyl Palmitate, Parfum*, Citral*, Linalool*, Limonene*.
* z naturalnych olejków eterycznych, **substancja zastosowana jako konserwant
Może powiecie mi, która część składu może mieć wpływ na tak nieprzyjemną reakcję skóry na maskę Noni Care? Chciałabym wiedzieć, czy mam eksperymentować z drugą maską, czy zupełnie ją sobie podarować ;)


widze ze w piatek 13 nie tylko ja maseczkuję:) to jakis odstraszacz omenów:)
OdpowiedzUsuńBardzo wyczerpująca recenzja ;) Chciałabym sprawdzić co się stanie jeśli zostawi się ją na całą noc ale to jest chyba bardzo ryzykowne ;D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Eveline.
nie wiem, czy ta maska zadziała w każdym przypadku tak samo, ale podejrzewam, że po spędzeniu w niej nocy obudziłabym się z dziurą w twarzy ;)
UsuńPo użyciu kremu też lekko piecze skóra.. ale żadnych takich przygód z nim nie miałam.. A jaką zrobiłas przerwę po pierwszym zastosowaniu ? Ja kiedyś przedobrzyłam z maseczkami, za dużo szczęscia sobie zafundowałam w krótkim czasie i moje policzki płonęły zywym ogniem...
OdpowiedzUsuńtrzy, może cztery dni? otworzyłam opakowanie maseczki, w środku jest jej sporo i nie chciałam, żeby dlugo stała otwarta :) może to rzeczywiście od tego...
UsuńMoże to było za krótko. A jak zalecają na opakowaniu? Dlatego wkurza mnie idea maseczek w saszetkach, dają jej tyle, że musiałybyśmy mieć twarze wielkości dużego rondla żeby zużyć wszystko na jeden raz.. ;/
UsuńMoże to przez to, że trzymałaś kilka dni otwartą saszetkę? Może tam się coś utleniło? ;)
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Tobą :)
UsuńOjej... Taka reakcja skóry raczej nie powinna wystąpić. To brzmi dość niepokojąco.
OdpowiedzUsuńA może to przez otwarcie?
OdpowiedzUsuńhm nie znam si ena składach, ale ot niedobrze że taka reakcja była może daruj sobie dalsze testowanie
OdpowiedzUsuńhm, też się zastanawiam, co Cię mogło tak podrażnić; być może Twoja skóra nie polubiła któregoś z naturalnych wyciągów... możesz być na coś uczulona nawet nie wiedząc
OdpowiedzUsuńteż brałam taką możliwość pod uwagę... niby nigdy nie byłam na nic uczulona, ale kto wie?
UsuńHmm, nie wiem co mogło wywołać taką reakcje, ale może faktycznie to przez to, że maseczka była otwarta... Chociaż nie powinno się tak stać - mimo wszystko.
OdpowiedzUsuńMi to wygląda na zbyt duże stężenie (w zbyt krótkim czasie?) witaminy C i A; retinoidy, tak jak i witamina C, mają działanie silnie drażniące skórę a tu mamy preparat przeciwzmarszczkowy, więc koncentracja może być duża.
OdpowiedzUsuńW jakim odstępie nakładałaś te dwie warstwy? może tu jest odpowiedź hmm
nakładałam je w parudniowym odstępie, więc generalnie nie powinno nic się stać - sama już nie wiem :)
UsuńNazwy maja ciekawe, ale szkoda że zrobiły Ci sie plamy na twarzy.
OdpowiedzUsuńcena zachęcająca.
OdpowiedzUsuńWiesz, arszenik też jest naturalny ;P
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, ale trochę mnie wkurza mit, że jak coś jest naturalne musi być dobre, skoro większość alergenów to właśnie substancje naturalne.
Może rzeczywiście odstęp był za krótki, jakiś składnik się skumulował i to już było dla skóry za dużo? Dobrze, że uczulenie szybko minęło :).
Co do użycia drugiej maseczki- ja bym testowała :), ale odczekałabym co najmniej tydzień, żeby skóra miała czas odpocząć.
mam bodajże oczyszczającą wersję tej maseczki i kurde, teraz się boję :) moja skóra bardzo często reaguje podrażnieniem i chyba najpierw nałożę ją tylko na małą powierzchnię. w tamtym roku tak sobie podrażniłam twarz, że przez miesiąc nie mogła dojść do siebie i co chwile wyskakiwało mi nowe uczulenie. :(
OdpowiedzUsuńDziś recenzowałam tą maseczkę, zapraszam, jest rozszyfrowany skład :)
OdpowiedzUsuńhttp://angelmaluje.blogspot.com/2012/06/noni-care-przeciwzmarszczkowa-maseczka.html