Pokazywałam
Wam jakiś czas temu najnowsze nabytki z Make Up Store. Poużywałam ich trochę i
dziś mogę się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami na ich temat. Na pierwszy
ogień pójdzie zestaw podręczny każdej szanującej się pudernicy, czyli podkład i
sypki puder utrwalający ;)
Z
kosmetykami MUS zetknęłam się po raz pierwszy. Jak już mówiłam – ich dostępność
jest słaba, a ceny skutecznie odstraszają skąpiradła mojego pokroju ;) Dostałam
jednak szansę zapoznania się z paroma produktami MUS i poproszono mnie o ich
obiektywną ocenę. Make Up Store to szwedzka marka kosmetyczna, która w Polsce
nieśmiało stawia pierwsze kroki. Z tego co wiem, w Warszawie znajduje się
jedyny sklep stacjonarny MUS. Jeśli więc do stolicy Wam nie po drodze, tak jak
ja musicie zadowolić się tym, co w ofercie mają sklepy internetowe. Ten sposób
jest o tyle niewygodny, że trudno jest dobrać odpowiednie dla nas odcienie,
szczególnie jeśli chodzi podkłady. Mnie na szczęście udało się trafić za
pierwszym razem ;)
Najbardziej
ucieszyłam się właśnie z możliwości sprawdzenia na własnej skórze właściwości
podkładu matującego. Trochę w ciemno wybrałam odcień olive, który na stronie
internetowej sklepu wydawał się być znacznie ciemniejszy, ale pomyślałam, że
skoro to szwedzka marka, w gamie kolorystycznej mają pewnie przeważnie jasne
odcienie. Nie pomyliłam się – oliwka w wydaniu MUS idealnie zgrała się z
odcieniem mojej cery.
Już
na wstępie byłam zachwycona opakowaniami kosmetyków MUS – są eleganckie i
wyglądają profesjonalnie (zastanawiałam się ostatnio nad tym, jak sprawić, żeby
kosmetyk wyglądał profesjonalnie i doszłam do wniosku, że wystarczy wcisnąć go
do czarnego opakowania). Matt Foundation zamknięty jest w szklanej buteleczce o
standardowej pojemności 30 ml, a całość dodatkowo opakowana jest w czarny
kartonik z wytłoczonym ładnie logo marki. Opakowania MUS są bardzo… ascetyczne
i to lubię w nich najbardziej. Prostota ma w sobie najwięcej uroku.
Matt
Foundation określany jest przez producenta jako lekki, beztłuszczowy i
bezzapachowy podkład matujący, który jednocześnie zapewnia nam idealne krycie i
gładkie, jedwabiste wykończenie. Nadaje się do wszystkich typów skóry,
włączając skórę tłustą. Producent zaleca rozprowadzanie podkładu gąbką lub
pędzlem, oraz późniejsze utrwalenie go pudrem fiksującym.
Doceniam
fakt, że podkład MUS wyposażony został w praktyczną pompkę. Dzięki temu
dozowanie jest przyjemnością, a i kosmetyk niepotrzebnie się nie marnuje.
Przejdźmy jednak do kwestii najważniejszej, czyli zawartości buteleczki!
Szczerze mówiąc podkład sam w sobie nie powalił mnie na kolana. Zachowuje się
dość dziwnie, zależnie od sposobu nakładania. Zazwyczaj najpierw nakładam krem
nawilżający (obecnie jest to Cetaphil zmieszany z Replanishing Oil od Phenome)
i na takiej „bazie” podkład wygląda świetnie – kolor stuprocentowo zgrywa się z
naturalnym odcieniem skóry, nie zostawia plam i łatwo się go rozprowadza, a
przy tym naprawdę matuje. Czasami jednak, kiedy bardzo się spieszę, zdarza mi
się zapomnieć o kremie i wtedy dzieją się dziwne rzeczy – Matt Foundation
ciemnieje. Mam wrażenie, że tuż po nałożeniu wybijają z niego pomarańczowe
tony. Ciężej się rozprowadza, bo bardzo szybko zasycha, i łatwo zrobić sobie
nim nieestetycznie wyglądające mazy na twarzy. Niezależnie od tego czy używam
palców, czy porządnego pędzla, na „suchej” skórze podkład nie chce
współpracować.
Matt
Foundation nie należy do najbardziej kryjących podkładów, ale to akurat jego
zaleta – nie lubię „otynkowanej” na płasko twarzy (bodajże przy podkładzie
Sephory miałam wrażenie, że muszę „malować” sobie rysy twarzy od nowa, bo
krycie było nawet zbyt solidne). Rzeczywiście jest lekki i nietłusty, ale jest
też nietrwały – w ciągu dnia często dotykam twarzy i używając Matt Foundation
zostawiałam wszędzie beżowe odciski, w rezultacie czego ucierpiały moje
materiały do pracy ;)
Podkład Make Up Store to
wydatek rzędu 99 złotych. Dużo. Dla mnie stanowczo zbyt dużo za kosmetyk, który
nie sprawuje się idealnie. Czuję, że ciężko będzie mi teraz znaleźć coś, co
przebije mój ukochany Healthy Mix, który jest w dodatku o połowę tańszy i
praktycznie niezawodny. Z jednej strony lubię Matt Foundation za delikatne
krycie, wyrównanie kolorytu skóry i wykończenie, ale jest to kosmetyk trochę
kłopotliwy, na który każda z nas musi znaleźć sobie własną metodę.
![]() |
| z lewej: podkład i puder sypki MUS w akcji z prawej: odcień olive w porównaniu z naturalnym odcieniem skóry |
Sytuacja
jest zupełnie odwrotna w przypadku pudru sypkiego Make Up Store – tutaj jestem
już bezgranicznie zachwycona :) Wielki, elegancki słoik mieści w sobie aż 18 g
produktu. Wybrałam dla siebie odcień naturalny – nieco jaśniejszy od odcienia
podkładu, na wszelki wypadek, gdyby podkład okazał się za ciemny i trzeba było
się czymś „zabielić” ;) Okazało się, że odcień podkładu dobrałam świetnie, a
puder… wcale nie bieli!
Na
opakowaniu, oprócz składu, pojemności i daty ważności, nie ma zbyt wielu
informacji na temat samego kosmetyku. Myślę jednak, że wszystkie wiemy jak
używać pudrów sypkich, więc takie info byłoby rzeczywiście zbędne. Ja swój
nakładam cieniutką warstewką, używając do tego dużego „puchacza”. Żeby obmieść
pudrem całą twarz potrzeba go naprawdę niewiele, więc 18 g wydaje się ilością
nie do zużycia :)
Puder
jest bardzo drobno zmielony, widoczne są w nim lekko różowe tony, ale w
kontakcie ze skórą cały „kolor” gdzieś znika i kosmetyk zachowuje się jak
typowy puder transparentny. Jak już wspomniałam, nie bieli, za to ładnie
utrwala makijaż i dodatkowo matuje. Nie zawiera drobinek. Nie tworzy efektu
„posypanej mąką maski”. Czegóż chcieć więcej? Jest po prostu świetny. Jedyną
rzeczą, jaka może zniechęcać do jego zakupu, jest cena – 89 złotych. W
przypadku tego kosmetyku jednak byłabym skłonna wydać te pieniądze lekką ręką,
w końcu wydajność nam to wynagrodzi.
Jak
widzicie, nie wszystko, co drogie musi być zawsze dobre. Naprawdę znam lepsze
podkłady w niższej cenie, ale muszę przyznać, że puder sypki MUS to obecnie mój
numer jeden :)
Jaki jest Wasz ulubiony podkład? Używałyście może tego z MUS? :)
.jpg)


.jpg)






Woow świetny ;) Idealny odcień
OdpowiedzUsuńja używam również sypkiego pudru z MUS jest świetny ja na szczęście mieszkam w Warszawie i ch promenada mam w miarę blisko z mus polecam również cienie mam 3 (filet, beż i złoty) dobrze się trzymają i kolor jest naturalny mają silny pigment więc na powiece się trzymają a nie sypią :) www.modanaopak.blogspot.com
OdpowiedzUsuńdobrze wiedzieć, trzeba będzie te cienie kiedyś wypróbować - przy najbliższej okazji wyjazdu do Wawy zakręcę się koło stanowiska MUS :)
Usuńduet bardzo fajnie wygląda na Twojej twarzy :)
OdpowiedzUsuńDzięki :) po nałożeniu wygląda bardzo fajnie, szkoda tylko, że zaraz schodzi.
Usuńnie używam podkładów :D Za drogi jest ten podkład, ale opakowanie ma naprawdę ładne :) Co do pudru to jak uzbieram to kupię! :)
OdpowiedzUsuńJeszcze nie miałam do czynienia z tą firmą. Dzięki za recenzję.
OdpowiedzUsuńKurcze, opis tego sypańca jest super ale mi chwilowo wbił się w głowę Chanel, a po tym jak go testowałam w sklepie to już w ogóle, gryzę stół żeby się pohamować i go nie brać z miejsca... ajajaj..
OdpowiedzUsuńnie mam porównania z Chanel, ale wiem, że jak coś do glowy wejdzie, to ciężko się tego pozbyć ;) MUS nie ucieknie, możesz sobie kupić jak zużyjesz chanel ;)
UsuńMam kilka kosmetyków tej firmy. Tusz - raczej przeciętny, potrójne koło korektorów - świetne!, błyszczyk - bardzo fajny, ale no... błyszczyk jakich wiele ;) i róż - bardzo fajny, jedwabisty i delikatny. Generalnie podzielam Twoją opinię, nie zawsze cena idzie w parze z efektami, a jeśli mamy pod ręką coś lepszego i tańszego, nie ma sensu przepłacać :)
OdpowiedzUsuńzastanawiałam się nad różem, ale mam ich już tyle, że do końca świata tego nie zużyję, więc zdrowy rozsądek kazał mi się pohamować ;)
Usuńa mi się puder bardzo podoba , rzeczywiście wygląda dobrze na Twojej twarzy, jednak z ceną poszaleli , dla mnie trochę za wysoka ;)
OdpowiedzUsuńOlka, sliczna z Ciebie dziewczyna!
OdpowiedzUsuńpoza tym widziałam ostatnio, że piekłaś mafinki - to czekoladowe byly?:)
dzięki :) a tak, czekoladowe z kawałkami czekolady nawet ;) do standardowego przepisu zamiast dwóch łyżek mąki więcej, dodałam dwie łychy kakao i pokruszoną tabliczkę czekolady - efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania. i muffinki wyszły ekonomiczne - nie dało się zjeść więcej niż dwie sztuki na raz, bo cukrzyca gwarantowana ;)
Usuńnawet nie wiesz jak przyjemnie czytalo mi sie ta recenzje!!Z wielka checia bym przetestowala cos od nich,musze poszperac w necie i cos sobie zamowic;)))
OdpowiedzUsuńcała przyjemność po mojej stronie :) a, i myślę, że na aukcjach internetowych dałoby się kupić MUS taniej, trzeba tylko poszperać ;) w końcu nie słyszałam, żeby były dostępne jakiekolwiek podróbki tej marki, więc w necie można kupować bez obaw.
UsuńMoim ulubionym podkładem jest ten mineralny z Golden Rose, ponieważ jest to najjaśniejszy podkład, jaki do tej pory miałam. Jestem ciekawa produktów Make Up Store:)
OdpowiedzUsuńfajnie, że znalazłaś swojego ulubieńca - słyszałam, że strasznie ciężko jest dostać bardzo jasne odcienie u nas w Polsce. gdybyś kiedyś skusiła się na MUS powiem tylko, że pewnie w ich gamie kolorystycznej znajdziesz coś dla siebie, w końcu to marka produkująca dla bladolicych Szwedek ;)
UsuńŚlicznie wygląda na Twojej buzi :) A jakoś te kosmetyki bardzo skutecznie odstraszają mnie ceną ;)
OdpowiedzUsuńjestem ciekawa produktów MUS
OdpowiedzUsuńbardzo mnie kuszą
jednak mając wszystko co trzeba zwlekam z kupnem czegokolwiek
ale ten puder sypki
ach! będę o nim pamiętać :)
nie ma potrzeby gromadzić na zapas, masz rację. a sklep internetowy czy stacjonarny nie ucieknie, zawsze można do niego pójść jak już skończą się zapasy :)
UsuńPodoba mi się efekt końcowy. Nie miałam nigdy tego podkładu, na razie zostaję przy Revlonie.
OdpowiedzUsuńA ja nigdy nie mialam Revlonu, ale słyszałam na jego temat sporo dobrego, więc myślę, że któregoś dnia i tak zagości w mojej kosmetyczce ;)
UsuńPuder sypki z chęcią bym przygarnęła do swojej kosmetyczki :)
OdpowiedzUsuńmasz przepiękne rysy twarzy, tak abstrahując od tematu ;-) a podkładem mnie zaciekawiłaś, choć ja co prawda szukam czegoś z mocnym kryciem ...
OdpowiedzUsuńbtw, lądujesz w blogrollu!
z MUS posiadam balsam do ciała all through geniune. Czy doskonały? Raczej zwyczajny, jedyne na plus to piękny, długotrwały zapach. I oczywiście opakowanie.
OdpowiedzUsuńA sypańce chętnie bym wypróbowała kiedyś :)