Prowadząc bloga kosmetycznego nie jest łatwo oprzeć się wszystkim pokusom, jakie inne blogerki serwują na co dzień. Widząc Wasze wpisy wiele razy myślałam - muszę to mieć! Ale za chwilę odzywał się zdrowy rozsądek, bo już jakiś czas temu postanowiłam uczynić swoją pielęgnację jak najbardziej naturalną i niestety nie wszystkie smakowitości, na widok których aż cieknie mi ślinka, nadają się do tego celu. Kiedy od portalu magazyndrogeria.pl otrzymałam do wypróbowania olejek Phenome aż zakwiczałam z radości - Pani Maja idealnie (i zupełnie "w ciemno") trafiła w mój gust!
To mój drugi kosmetyk tej marki. Wcześniej miałam do czynienia z mydłem miętowym (którego recenzję możecie przeczytać tutaj) i była to miłość "od pierwszego powąchania", więc tym chętniej przystąpiłam do testów Replenishing Moisturizing Oil. Czy się sprawdził? Zapraszam do lektury!
WIZUALNA STRONA PRODUKTU
Phenome to marka, którą charakteryzuje specyficzny dizajn opakowań - wszystkie wyglądają jakby były wykonane z szarego, ekologicznego papieru (w rzeczywistości naprawdę nadają się do recyklingu), butelki często przypominają leki, jakie znamy ze starych, polskich filmów. Bardzo mi się podoba taki sposób pakowania kosmetyków, tym bardziej, że dobrze współgra z ideą marki Phenome. Replenishing Moisturizing Oil zamknięty jest właśnie w takiej uroczej butelce z brązowego szkła o pojemności 30ml, z wygodnym aplikatorem w postaci pipetki. Całość opakowana jest dodatkowo we wspomniany kartonik. Na buteleczce znajdziemy wszelkie niezbędne informacje odnośnie sposobu używania kosmetyku, przedstawione za pomocą obrazków: przeznaczony jest do pielęgnacji twarzy, jego głównym zadaniem jest nawilżanie, kosmetyk ma postać oleju oraz nadaje się do każdego typu skóry. Znajdziemy tam też wskazówki dotyczące aplikacji: 1 lub 2 krople produktu należy nanieść na skórę twarzy, szyi i dekoltu, po czym delikatnie wmasować. Czegóż chcieć więcej?
KONSYSTENCJA
Jak już wspominałam, kosmetyk Phenome, którego dotyczy dzisiejsza recenzja, ma postać złotego oleju. Nie jest bardzo gęsty, więc ma tendencję do spływania z ręki.
ZAPACH
Jeśli chodzi o wrażenia zapachowe - jestem po prostu zachwycona! RMO jest mieszaniną różnych olejków naturalnych oraz olejków eterycznych o tym samym pochodzeniu, dlatego pachnie po prostu nieziemsko. Mnie ten zapach kojarzy się ze świeżością owoców, ale najbardziej wyczuwalną nutą zapachową jest aromat mandarynki. Coś wspaniałego!
APLIKACJA
Olejek aplikujemy na twarz, szyję i dekolt przy pomocy dołączonej pipetki, dzięki której możemy odmierzyć idealną dla nas ilość produktu. Producent zaleca ilość około dwóch kropli na jedną aplikację, ja zazwyczaj zużywam trochę więcej (około 3-4), mimo wszystko jednak ubytku w buteleczce nadal nie widać :) Mam też swój własny sposób na olejek Phenome - na dzień jest odrobinę zbyt tłusty, więc mieszam go z kremem nawilżającym (obecnie z Cetaphilem) i w takiej formie nakładam na twarz. Efekty są naprawdę imponujące.
DZIAŁANIE
Używam tego kosmetyku codziennie od 12 grudnia ubiegłego roku - to ponad 2 miesiące. W tym czasie w buteleczce ubyło mi około... 4mm olejku. W takim tempie zużyję go pewnie za jakieś sto lat - jest baaardzo wydajny :) Jak już wiecie, sam olejek składa się wyłącznie z olejów naturalnych, nie zawiera parabenów, SLS ani SLES, oleju mineralnego, glikolu propylenowego, chemicznych filtrów, ftalanów, DMDM hydantoiny, silikonów, sztucznych barwników ani składników zapachowych. Jest także wolny od substancji pochodzenia zwierzęcego. Pure nature. Dodatkowo Replenishing Moisturizing Oil nie był testowany na zwierzętach. Nie ma się co dziwić, że po przeczytaniu wszystkich tych informacji z etykiety miałam wobec niego bardzo wysokie oczekiwania. Czy spełnił je wszystkie? Z czystym sumieniem muszę powiedzieć, że... tak! :) Świetnie sprawdza się w swojej podstawowej roli - nawilżenie jest wyczuwalne już po pierwszej aplikacji. Do tego ładnie poprawił koloryt mojej cery i sprawił, że wygląda na zdrową i wypoczętą. Zniknęły przesuszenia i drobne krostki wyskakują mi coraz rzadziej. Nie byłam w stanie sprawdzić jedynie jego właściwości antystarzeniowych, ale to, czy olejek miał na nie jakiś wpływ, okaże się pewnie dopiero za kilka lat ;) Na razie wystarczy mi fakt, że traktując moją skórę olejkiem Phenome dostarczyłam jej porządnej dawki nawilżenia, którego efekty widoczne są gołym okiem.
Być może na zdjęciu skład nie jest zbyt dobrze widoczny, dlatego wrzucam Wam dokładną listę składników w "normalnym rozmiarze":
INCI: Caprylic/Capric Trygliceride**, Dicaprylyl Carbonate**, Argania Spinosa Kernel Oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil*, Decyl Cocoate**, Isopropyl Palmitate**, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Persea Gratissima (Avocado) Oil*, Dicaprylyl Ether**, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Cyperus Esculantus Root Oil*, Squalane**, Glyceryl Caprylate*, Mauritia Flexuosa Fruit Oil*, Tocopherols**, Parfum**, Citrus Reticulata (Tangerine) Leaf Oil***, Citral***, Limonene***, Linalool***.* certified organic
** natural raw materials
*** components of natural essential oils
STOSUNEK CENY DO POJEMNOŚCI / JAKOŚCI
Buteleczka Phenome Replenishing Moisturizing Oil kosztuje około 145 zł. Dużo? Z jednej strony tak, ponieważ płacimy za jedyne 30 ml produktu. Z drugiej jednak strony, biorąc pod uwagę jego wydajność, taka inwestycja naprawdę się opłaca. Bo kiedy zużyję swój egzemplarz, skoro po ponad dwóch miesiącach praktycznie nie widać w nim żadnego ubytku? Wydaje mi się, że efekt jest jak najbardziej wart wydania takich pieniędzy.
ZALETY
- ładne opakowanie, stylizowane na "retro"
- opakowanie nadaje się do recyklingu
- wygodny aplikator
- przepiękny zapach!!!
- niesamowita wydajność
- genialny skład
- działanie widoczne gołym okiem
WADY
- dość rzadka konsystencja
- wysoka cena
Używałyście? Jak Phenome Replenishing Oil sprawdził się u Was? :)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Też mam ochotę mieć wszystko o czym tylko przeczytam :) Włączając w to ten olej ;)
OdpowiedzUsuńO mam to samo :) Chcę wszystko i od razu :) A olejkiem bardzo mnie zaciekawiłaś :)
OdpowiedzUsuńale mnie kosmetyki phenome kuszą ;c z każdą kolejną notką jest coraz gorzej ;(
OdpowiedzUsuńWygląda bardzo sensownie, bardzo zachęcająco, ale póki co nie jestem w stanie wydać jednorazowo aż tyle kasy na kosmetyk. Nawet jeśli super wydajny i ma mi służyć przez pół roku.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że tyle kosztuje..
OdpowiedzUsuńmomżekiedys jak sie dorobie :)
OdpowiedzUsuńCena jest nie do zaakceptowania dla mnie zwykłego szarego obywatela i raczej długo jeszcze tak będzie.
OdpowiedzUsuńDla mnie również. :<
UsuńMarzenie...
OdpowiedzUsuńNo dobrze, ale co z datą przydatności do użycia? Skoro to same naturalne składniki, to na ile Ci wystarczy?
OdpowiedzUsuńz jednej strony masz rację, bo okres przydatności do użycia to tylko 6 miesięcy od otwarcia, ale z drugiej strony, to wcale nie znaczy, że w dniu, w którym minie te 6 miesięcy kosmetyk będzie do wyrzucenia i przestanie mieć jakiekolwiek właściwości - jeśli nie do twarzy, to zużyję go do czegoś innego - nie zmarnuje się :)
UsuńPrzy takim tempie zużycia to nawet w rok go nie wykończysz :)
Usuńświetnie, po 6 m-cach olejek za 145 zł będziesz wcierała w łokcie?
Usuńwiesz, szczerze mówiąc dostałam go za free, czego nie ukrywam, więc mogę sobie z niego zrobić nawet krem do stóp, jak mi się taka opcja spodoba ;) a w tej recenzji nie chodzi o jego cenę, a o działanie, i to właśnie sprawdziłam - a doszłam do wniosku, że to kawał dobrego kosmetyku, który bardzo polubiłam. myślę, że jeśli ktoś ma do wydania 145 zł na taki olejek to i tak go kupi, niezależnie od ceny :)
Usuńyou got the point! :) Masz rację, zrobisz z nim co chcesz i pewnie piętki też będziesz miała gładkie :) I jasne, że przemawia przeze mnie gorycz, bo 145 zł muszę wydać na kartę miejską, a nie na super hiper kosmetyki Phenome. Ale ta marka mnie irytuje jak żadna inna... Piszesz, że "RMO jest mieszaniną różnych olejków naturalnych" - to nie do końca prawda. Ten olejek bazuje na dwóch składnikach, które nie są tym, co nazywamy olejami naturalnymi. Po pierwsze Caprylic/Capric Trygliceride - czyli połączenie gliceryny z kwasem tłuszczowym, tworzący warstwę okluzyjną na powierzchni skóry (zapobiegającą utracie wody). Po drugie, Dicaprylyl Carbonate, również kwas tłuszczowy, emolient sprawiający, że skóra jest gładsza, bo zostawia na niej filtr (podobnie jak silikon). Brzmi w porządku, ale oba te składniki, niezbyt pielęgnacyjne nawiasem mówiąc, można znaleźć w najtańszym drogeryjnym kremie, np. tym: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=24544 Oczywiście są one pochodzenia roślinnego, jednak kiedy czytam na stronie Phenome: "Znajdziesz w nich [produktach Phenome] wyłącznie najlepsze w kosmetyce wyciągi i wody roślinne oraz bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe i tłoczone na zimno oleje ekstra virgin, które sprowadzamy dla Ciebie z najdalszych zakątków naszego globu." to widzę, że coś niehalo... Kwas kaprylowy, który jest nasyconym kwasem tłuszczowym, uzyskiwany jest z kokosa w warunkach przemysłowych. No nie wiem, jak dla mnie to nie jest warte ani tej eko-propagandy, ani wysokiej ceny. Ale szanuję Twoją (wiem, że uczciwą) opinię. I przepraszam za natłok słów.
Usuńto nie jest tak, że zachwalam kosmetyk, bo jest drogi - sama używam wielu tanich specyfików i bardzo je sobie chwalę, bo uważam, że nie należy przepłacać za coś, co można mieć taniej :) mimo wszystko używałam tego olejku przez dłuższy czas i w moim przypadku sprawdził się świetnie. a jeśli chodzi o skład - masz rację, że nie jest do końca naturalny (chociaż substancje, o których piszesz są certyfikowane), na składach znam się średnio :) a cena olejku jest jaka jest, nie twierdzę, że w każdej chwili mogę wyciągnąć z portfela 150 zł i kupić sobie za to kosmetyk, nie stać mnie na kolorówkę chanel czy pielęgnację od estee lauder, ale są prawdopodobnie wśród nas osoby, na których taka kwota nie zrobi wrażenia (już im zazdroszczę), dlatego napisałam, że z jednej strony cena jest wysoka, ale z drugiej płacimy za fajną jakość, a jakość jest naprawdę dobra (bo jeśli efekty widzę po tak krótkim czasie jak w przypadku RMO, to przemawia to do mnie).
Usuńzgadzam się, że opis producenta może wprowadzić w błąd - to w końcu tylko reklama :)
Tak naprawdę myślę dokładnie tak jak Ty i przypuszczam, że gdybym używała go i tak samo by mi się spodobał piałabym z zachwytu (chociaż zachowuję zimną maskę eko-ortodoksa, hehe). Czasem się jednak zastanawiam... czy gdybym miała dużo, tak naprawdę dużo pieniędzy, to przestałabym kupować lakiery essence i przerzuciła się na chanel? Przypuszczam, że obie odpowiemy tak samo :D Pozdrawiam Cię serdecznie i gratuluję pięknego bloga.
Usuńpowiem Ci w sekrecie, że mam parę lakierów np. mary kay, które można kupić za jakieś dziwne sumy z kosmosu, a lakierom essence nawet do pięt (denek?) nie dorastają ;) dzięki za dyskusję i konstruktywną krytykę, doceniam! pozdrawiam również :)
UsuńKuszą mnie kosmetyki tej firmi, ale dalej stawiam im opór, nie wiem czy słusznie :))
OdpowiedzUsuńzdecydowanie kusi :)
OdpowiedzUsuńOj lubie Phenome:) Tego nie mam, ale próbuje teraz inne rzeczy ale olejki kocham:)
OdpowiedzUsuńchciałam kupić, ale do dziś nie doczekałam się od nich odp. na moje pyt. zadane @
OdpowiedzUsuńskoro tak olewają potencjalnych klientów to ja im dziękuję... :)
bardzo lubię olejki eko do twarzy i tylko je używam
ten wydaje się być fajny...
no ale 'wkurzyli' mnie :D kupię inny bo akurat mój się kończy...
Już od jakiegoś czasu mam niesamowitą ochotę na coś z Phenome. Kuszą całą swoją ideą i pięknymi opakowaniami. A do tego te wszystkie pochlebne recenzje. Nie zapominając o tym że bardzo lubię wspierać polskie firmy. Mam nadzieję, że niedługo trafi się jakaś dodatkowa kasa i uda mi się coś kupić :)
OdpowiedzUsuńOczy mi się zaświeciły po przeczytaniu tej recenzji!
OdpowiedzUsuńmnie powstrzymuje tylko cena, ale gdybym miała dostać specjalnie bym się nie broniła ;)
OdpowiedzUsuńJa nie miałam, tylko jestem ciekawa czym się różni od innych mieszanin olejków?
OdpowiedzUsuńTroche pokątne pytanie, uzywasz Cetaphil, ja obecnie emulsje tej serii (z polecenia dermatologa zreszta:( , moge zapytac czy krem ma rownie lekka konsystencje? jestem tu pierwszy raz ale fajny blog, przydatne informacje mysle ze tu bede zagladac;) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBrzmi bardzo kusząco :)
OdpowiedzUsuńWitam,
UsuńU moich rodziców był wujek z prośbą o pomoc dla swojej żony,
która jest chora na stwardnienie boczne zanikowe SLA,
bardzo ciężka choroba, która też bardzo szybko się rozwija,
ale i leczenie jej jest bardzo kosztowne,
ciocia zapisana jest do Stowarzyszenia Dignitas Dolentium,
które umożliwia pomoc jej poprzez przekazanie 1% podatku,
przekazuje ich prośbę i Tobie, ale także jeśli to możliwe przekaż ją swoim znajomym,
oni naprawdę potrzebują tej pomocy!!!
do rozliczenia ważne jest abyście wpisali
KRS: 0000287744
oraz WAŻNE dopisek dla Jadwigi Moczulskiej
(tylko po wpisaniu jej imienia i nazwiska środki trafią do nich)
Stowarzyszenie Dignitas Dolentium
NIP: 7352721481
REGON: 120540597
Nr konta 61124044321111000047210358
Z góry ślicznie dziękuję za pomoc, ja jeszcze się nie rozliczam ale chociaż tak mogę im pomóc,
Pozdrawiam
nie miałam z tym styczności, ale ciekawie się prezentuje:)
OdpowiedzUsuńo matko jak te produkty phenome kusza z kazdej strony...
OdpowiedzUsuńjuz slyszalam wiele dobrego o tym olejku ale wydac 140 zl za jednym zamachem na takie malenstwo to boli mimo ze wlysze tyle o jego wydajnosci... kiedys w koncu sobie sprawie!! :)
prawdziwy eliksir piekna
pozdrawiam
Bardzo kusi mnie ten olejek :)
OdpowiedzUsuńZapisalam sobie nazwe, strone twojej recenzji:) Wroce do niej-jak skonczy mi sie moje serum itp:)
Ciekawią mnie kosmetyki tej marki,podoba mi się skład.Może się kiedyś skuszę.
OdpowiedzUsuń